19.04.2017

Wild Mint - YANKEE CANDLE

Opis producenta: Pobudzające uczucie… chłodna, ostra zieleń zielonych liści mięty prosto z ogrodu.

Linia zapachowa: świeża - fresh


Moja recenzja: Cudowny zapach. W końcu coś nowego, atrakcyjnego i kreatywnego - naturalna mięta prosto z krzaka razem z tłem całego zielnika.  Nie przypomina zapachów kwiatowych, przyprawowych, czy świeżości proszku do prania. Zapach innowacyjny, początek nowej drogi dla Yankee Candle, dla mnie rewelacja. Zielony kolor wosku, prosta etykieta, zwykła mięta bez żadnych słodkości czy udziwnień, żadne tam lilie wodne, czy Meadow Showers, które trawy za nic nie przypominało. Po prostu ogródek zielarza. Aż poleciałam do Bath and Body Works i nabyłam u nich podobne zapachy:Eucalyptus Mint i Eucalyptus Rain

Może naiwnie się zachwycam, ale przy trzyciestopięciostopniowym upale w Singapurze wosk przynosi miłe ukojenie. Aż się rzucę na duży słoik, choć tutaj kosztuje 41 dolców. Zapowiadają się kanapki na lunch przez następne 2 tygodnie.

Paliłam go zaraz po rozczarowującym Eukaliptusie od Yankee Candle i o niebo lepszy od poprzednika. Podobno dobrze się paruje z zapachami cytrynowymi, ale sama nie próbowałam.

Zapach: 5/5
Intensywność: 5/5
Wygląd: 5/5

21.03.2017

Air Wick life scents: Winter moments (Mum’s Baking)

Opis producenta: Wosk zapachowy 3D zaprojektowany specjalnie, aby zapewnić jak najbardziej autentyczne i ciekawe doświadczenia. Przeżyj pokusę wspomnień z dzieciństwa przywołanych zapachem karmelizowanej gruszki, kruszonki i kwiatu wanilii.

Linia zapachowa: Life Scents


Moja recenzja: Czasem ciężko mi tłumaczyć oryginalne opisy producentów świec. Staram się, żeby wyszło jakoś w miarę mądrze i po polsku, ale w tym wypadku było to ciężko. Zwłaszcza zapach 3D wzbudził we mnie podejrzliwość, bo czym w takim razie jest zapach 2D, albo 1D…?

Przechodząc do porządku dziennego: zapach został zaprojektowany do używania w kominku elektrycznym. W sklepach nawet dostać można zestaw: elektryczny kominek Air Wick + wosk. Kominki elektryczne mają odrobinę mniejszą moc niż te tradycyjne na podgrzewacze. Dlatego jeśli wosk będziemy palić w kominku na tealighty, będzie pachnieć dość intensywnie, a nawet drażniąco, po czym szybko straci zapach. Jeśli macie kominek elektryczny będziecie mogli cieszyć się woskami Air Wick odrobinę dłużej.

Czym właściwie pachnie ten wosk? Znalazłam na stronie Tesco tłumaczenie na polski: domowe ciasto z owocami i kruszonką. Zapach jest ciepły, korzenny, przypomina mi odrobinę świąteczno-dyniowe zapachy z Yankee Candle czy Bath and Body Works. Gruszki próżno w nim szukać. Może być drażniący, bo wyraźnie czuję goździk, ale są też delikatniejsze nuty. Mało słodki, na chłodniejsze zimowo-jesienne dni. Za mocny na lato.


Opakowanie składa się z sześciu podłużnych wosków, mniejszych niż Yankee Candle. Wydaje mi się, że 2 pałeczki = 1 wosk YC, ale trudno powiedzieć, bo dawno całego wosku do kominka nie wsadzałam. Opakowanie jest wygodne, bo na górze ma zachodzące na siebie plastikowe części, przez co łatwiej się go otwiera i zamyka. Etykieta przyjemna dla oka - przypomina mi Cosy Moments sprzed lat. Ciekawa nowość, o niebo lepsza niż woski Little Hotties z Bomb Cosmetics, którymi się kompletnie rozczarowałam.

Zapach: 4/5
Intensywność: 5/5
Wygląd: 4/5

08.01.2017

Macaron Treats - YANKEE CANDLE

Opis producenta: Klasyczne makaroniki prosto z Paryża - słodkie jak tylko mogą być i lżejsze od powietrza z nutami wanilii, migdałów i cukru.

Linia zapachowa: świąteczna


Mój opis: Na początku przy pierwszym paleniu zapach wydawał mi się kolejnym słodziakiem od YC, ale za drugim razem było inaczej. Zapach ma jakąś niezidentyfikowaną nutę kuchenną… może to proszek do pieczenia? Może ta ledwo wyczuwalna cytrynowa nuta? Nie, już wiem, to zapach migdałów, zdecydowanie dominujący w całej kompozycji. Dodatkowo dostajemy wanilię i świąteczne ciasteczka gotowe. Przypomina zapach Christmas Cookie z hojnie dodanym olejkiem migdałowym.

Jeśli chodzi o wygląd, to jasnozielony wosk nie wpasowuje się jakoś wyjątkowo dobrze w atmosferę świąt, których przewodnim kolorem jest zazwyczaj czerwony. Jest to dość odważny ruch ze strony Yankee Candle i czyni świecę jeszcze bardziej wyjątkową. Jeśli macie seledynowy pokój może być ciekawym dodatkiem do wystroju.

Wosk wydaje się dość silny, nie miałam świecy, więc nie wiem, jak z intensywnością, ale chętnie kupiłabym w tumblerze.

Zapach: 4/5
Intensywność: 5/5
Wygląd: 3/5 - jasnozielony to nie mój kolor

29.12.2016

Caramel Pumpkin Swirl - Bath and Body Works

Opis producenta: Rozkoszuj się niesamowitym połączeniem dwóch najsmaczniejszych jesiennych zapachów: słodkiego pysznego karmelu i świeżej dyni.

Linia zapachowa: Pumpkin Café


Moja recenzja: Wąchałam prawie wszystkie zapachy z kolekcji dyniowej i wybrałam właśnie ten spośród wielu innych. Głownie dlatego, że był odrobinę mleczny, karmelowy, ciepły i bogaty, niezbyt przyprawowy - żadnego cynamonu, odrobina orzechów i słodycz.. chciałabym powiedzieć ciasta, ale jednak jest w tym zapachu coś odrobinę sztucznego - jak w większości BBW, coś co nie przypomina żadnego jedzenia, może to dlatego, ze świece są produkowane głownie na rynek amerykański. W każdym razie świeca w sam raz na jesień i zimę.

Zapach jest dość silny, pachnie nawet kilka godzin po zgaszeniu świeczki i dobrze roznosi się w mieszkaniu. Czy kupie ponownie? Raczej nie, najpierw muszę wypalić moje dwuletnie woski, które już prawie całkiem straciły swoje aromatyczne właściwości.

Zapach: 4/5
Intensywność: 5/5
Wygląd: 4/5 - ciekawa tematyczna pokrywka

26.11.2016

Jo Malone - Świąteczny zestaw wód kolońskich

Po dwóch miesiącach nieobecności związanych ze zmianą pracy i mieszkania powracam z zestawem wód kolońskich od Joe Malone. Kto czyta mojego fanpage’a wie, że już w tamtym roku czaiłam się na ten zestaw, ale wyprzedał się jeszcze w listopadzie. Tym razem zjawiłam się po niego o wiele wcześniej i udało mi się kupić pięć małych buteleczek z wodą kolońską za bajońską sumę 185 dolarów singapurskich (540 zł).

Samo opakowanie wygląda przecudnie. Eleganckie écru z ozdobną kokardą i karnawałowy wzór w środku. Dominujące kolory to biały, czerń i złoto. Buteleczki są małe, mają 9 mililitrów, czyli o 1 mil mniej niż perfumowe rollery.


Zapachy:
Lime Basil and Mandarin - "Pieprzowa bazylia i aromatyczny biały tymianek dopełniają zapach karaibskiej limonki" - pisze producent. Jak jest na prawdę? Zapach unisex, czuć limonkę lub cytrynę i jakieś zioła. Zapach OK, ale nie nosiłabym go na co dzień. Może dam go komuś w prezencie.

Basil and Neroli - Producent zachęca: “Flirt jakże kwiatowego neroli i przepysznej szczypty bazylii. Typowo brytyjski, zawsze wesoły, świeży, zabawny i pełen przygód”. Choć zapach reklamowany jest jako unisex myślę, że bardziej pasuje do kobiet, gdyż jest delikatnie kwiatowy.

Pomegranate Noir - "Zmysłowość kobiety w czerwonej sukience. Rubinowy sok z granatu, malin i śliwek zaprawione różowym pieprzem z lilią z Casablanki i pikantną leśną nutą. Ciemny i enigmatyczny" - informuje nas producent. Jak jest na prawdę? Trudno mi wyczuć granat, ale czuje pieprz i paczuli. Paczuli właściwie wysuwa się na pierwszy plan. Czy zapach jest kobiecy? Chyba raczej tak.

Mimosa and Cardamon - Mój ulubiony kobiecy zapach z całej tej kolekcji opisywany przez producenta: “Mgiełka miodowa i złota mimoza unoszą się pośród ostrości świeżo zgniecionego kardamonu. Kremowe gładkie drzewo sandałowe i bób mieszają się z różą damasceńską zerwaną o świcie. Ciepły, eteryczny, hipnotyzujący.” Jeśli lubicie wyraziste zapachy jak na przykład Moschino I Love Love, to może spodoba wam się i ten. Zapach od Jo Malone jest o wiele bardziej kwiatowy, ale także wyrazisty, dla odważnych kobiet. Dla mnie odrobinę zbyt urozmaicony, wolę proste, wodniste zapachy.

Wood Sage and Sea Salt - jedyny zapach, który mój partner uznał za: “Ech, w miarę”, pozostałe zupełnie nie przypadły mu do gustu. Może być noszony przez mężczyznę albo kobietę.  Mniej słodki niż Ralph od Ralpha Laurena, mniej ogórkowy niż Eau od Kenzo, ale też utrzymany w tonacji morskiej. Oto co pisze o nim producent: "Ucieknij codziennej rutynie na wybrzeża smagane wiatrem. Białe fale i świeże powietrze opryskujące twarz słoną bryzą, ożywione zapachem minerałów ze skalistych klifów, mieszające się z drzewnymi nutami szałwii. Żywy, porywający, całkowicie radosny zapach.


Siła zapachów jest oszałamiająca. Stosowałam wcześniej perfumy z wyższej półki, ale te są o wiele trwalsze, także trzeba trafić z zapachem, bo będziecie go czuć przez ok. 6 godzin. Polecam pryskać się tylko jednym psiknięciem, bo zapach jest intensywny.

Czy polecam? Zdecydowanie nie na prezent. Zapachy są tak zróżnicowane, że wydaje mi się ze zaledwie 1-2 zapachy mogą się spodobać danej osobie. Chyba że podarujemy to jako prezent dla całej rodziny, wtedy większa szansa, że każdy znajdzie coś dla siebie. Można też pomyśleć nad rozdaniem indywidualnych zapachów - najlepiej tych, które nie przypadły nam do gustu.

11.09.2016

Herbatki Zapachowe

Koniec wakacji, jesień nadchodzi, wiec dziś na lekko, o herbatkach. Ostatnio pije głownie herbatki ziołowe, bo czarne zostawiały niewyobrażalną ilość kamienia nazębnego. Na iherb jest całkiem niezły wybór herbat naturalnych, wiec zamawiam głownie tam. Kupuje tez lokalnie w Holland & Barrett, a także podczas podroży do Europy.

Mój ulubiony smak to miód, wanilia i rumianek oraz wszelkie ich mieszanki. Lawenda tez jest ok. Mięta i pokrzywa działają cudownie jak się zje za dużo słodyczy, wiec tez mam w domu zawsze przynajmniej jedno pudełko. Nie lubię herbat owocowych: malinowych czy o smaku owoców leśnych, bo są za kwaśne.


Obecnie moja ulubiona herbata to Honey Lavender Stress Relief od yogi, pyszna, delikatna, w sam raz na wieczór, odrobinę słodka i kojąca. Yogi Tahitian Vanilla Hazelnut tez mi bardzo posmakowała. Czuć w niej głównie goździki, zazwyczaj pije rano z mlekiem skondensowanym. Niektóre produkty yogi nie były tak udane, jak na przykład Honey Lemon Throat Comfort z imbirem, która była za ostra.


Moim kolejnym wielkim ulubieńcem jest Camomile, Honey and Vanilla od Twinings. Z wycieczki do Europy przywiozłam kolejna herbatkę Twinings - The Orange Canelle, czyli pomarańczę z cynamonem. Herbata jest czarna, dość silna, ale smak przyjemny. Zazwyczaj pije ja z mlekiem skondensowanym albo cytryna i miodem manuka. Werbenę kupiłam bo jest bardzo popularna we Francji i kojarzy mi się z kosmetykami L’Occitane.


Kolejne zdjęcie to herbatki ziołowe. Czystek z five o’clocka przywieziony z Polski ma być dobry na przeziębienia, ale nie mogę znieść tego smaku. Muszę pic z miodem i cytryną. Cieszy mnie tez ze herbata jest w torebkach, wcześniej miałam czystek w trocinach :-P i się rozsypał podczas przeprowadzki, poza tym mniej babraniny z przygotowaniem. Drugą herbatę na zdjęciu Kidney Fortifier było bardzo ciężko dostać na iHerb, co ja dodawali, od razu była wyprzedawana, ale w końcu się udało i szczerze, nie wiem, o co tyle szumu. Normalna herbata ziołowa, odrobinę gorzka. Mam nadzieje, ze działa cuda na moje nerki nawet jeśli nie jestem tego świadoma.


W Holland and Barret znalazłam coś dla fanów lukrecji. Mocna przyprawowo-lukrecjowa herbata w sam raz na jesień. Jeśli już jesteśmy przy lukrecji to polecam Peppermint & Licorice Herbal Tea od Pukka. Tez smaczna. Ja niestety nie lubię lukrecji, z Pukka zamawiałam Chamomile, Vanilla & Manuka Honey Tea, która przez jakiś czas była moim ulubieńcem, ale znudziła mi się po pewnym czasie. Night Time Tea tez OK, ziołowy delikatny smak, ale nic szczególnego. Z trudem kończę opakowanie, tak samo Cleanse, kupiłam bo to połączenie pokrzywy, koperku i mięty, co wydawało mi się dobrym pomysłem, ale bez szalu. Smakuje bardzo podobnie do  Grean tea with Cucubmer od Heath and Heather. Smak ziołowy, ale nie rozgrzewający czy kojący. Raczej nie da się dodać cytryny czy miodu, bo to taki surowy smak, ze mieszanka wychodzi dziwna.


Próbowałam tez herbatek Numi, których nie ma na zdjęciu, głownie kupowałam Numi’s Collection, czyli 18 torebek rożnych herbat, kazda inna. Pozwala się to rozeznać, co nam smakuje i kupić następnym razem pełnowymiarowe opakowanie. Ostrzegam przed kupowaniem herbatek Numi Savory Tea, jest to tak jak z paleniem świec zapachowych o zapachu indyka, czy ziemniaka. Niby fajny zapach, ale jednak coś jest nie tak. Tak samo z tymi herbatkami, pijemy cos, co pachnie jak krupnik, a jest herbata. Polecam jako podarunek dla osoby, której nie lubicie :-P

Z Traditional Medicinals próbowałam Organic Chamomile with Lavender, ale pachniała jak żel pod prysznic z BBW albo świeca lawendowa od Yankee wiec dziwnie się ja pilo. Za to Nighty Night była delikatna i smaczna.

Ostatnio było dużo szumu w sprawie herbat znanych marek jak Lipton, wspomniany Twinings i przede wszystkim Celestial Seasonings zawierających duże ilości pestycydów. FDA wydało nawet ostrzeżenie dle Celestial Seasonings z powodu przekroczonych norm. W związku z tym zrezygnowałam z mojej ulubionej herbaty Sleepytime, ale czasami skusze się na produkty tych marek. Postanowiłam jednak ze będę stosować je z umiarem.